sobota, 20 stycznia 2018

Dwie wersje

Ubranko 2

płaszczyk biały, czarny i czerwony.
zakładam
pancerzyk ze skorupy morskich stworzeń.
nad wodą trzęsą się nogi krabów, ramiona ośmiornic, luźno
wypływa z muszli ciało małża.
płaszczyk
z rękawów wysuwam miękkie
białe palce.



A na Drugiej stronie jest inna wersja, nieco bardziej zaszyfrowana.
Ciekawa jestem, którą Wam lepiej się czyta, która jest jaśniejsza. Przeważnie odpowiada mi minimalizm, łatwo wykreślam, czasem całe wersy albo i strofy. Zapraszam. Ciekawa jestem Waszego zdania.

czwartek, 18 stycznia 2018

Po bandzie

"Kap, kap, płyną łzy / Łezka murza ja i ty".
"W łez kałużach" - mówię.
Co ty, Anka, przecież on tak śpiewa! Ale co miałoby znaczyć "murza"? - pytam. Mam 11 lat, a to wydarzenie będzie po czterech dekadach jednym z najwyraźniejszych wspomnień.
Tak śpiewa! - unosi się koleżanka; w jej oczach widzę ślad niechęci. Powinnam odpuścić. Ale mowię: mam tekst tej piosenki, mogę ci pokazać. I to jest koniec.
Potem siedzę w domu i płaczę.


poniedziałek, 15 stycznia 2018

bez tytułu

myślałam że może się uda
ale już wiem że nie
nie wszyscy
nie wszyscy będą mnie kochać

myślałam że może mam skórę
i że to jest granica
ale już wiem że nie
że jestem dziurawa jak sito

myślałam że się utrzymam
w swoim ciele
ale już wiem że nie -


PS Wiersz przywędrował z Drugiej strony, był tam opublikowany pół roku temu. Wbrew pozorom nie jest bardzo smutny. Jest raczej zapisem próby zaakceptowania siebie.


środa, 10 stycznia 2018

Udało się



To tylko trailer, niezwiązany z tematem posta, ale lubię go oglądać. Właściwie jeszcze bardziej lubię trajler jeszcze nowszej produkcji tego zespołu, ale nie ma na You Tube, więc udostępniłam na fb i sobie powtarzam.

Wczoraj był wieczór autorski Leszka Szarugi, jubileuszowy, który organizowałam. Wydałam jego książkę z datą 31 grudnia 2017/2018, żeby było dokładnie w pięćdziesięciolecie jego debiutu, a przy okazji taka gratka bibliograficzna.
Było cudownie, udało się wspaniale, przyszło jakieś 150 osób, Klub Księgarza wypełniony do ostatniego miejsca. Znalazłam muzyka, który zapewnił tło muzyczne, świetnie to robił, grając bluesa. Przez dwa tygodnie żyłam tym wydarzeniem, miałam obawy, czy wszystko pójdzie, jak trzeba. Poszło jeszcze lepiej.

A dziś spadek, nastrój depresyjny. Z moimi nagimi neuronami trudno mi jest. Jakby nawet wiatr sprawiał ból. Jasna, że to metafora.
Czasem myślę, że po prostu nie umiem żyć, ale czasem też, że życie po prostu takie jest. Może to jest nawet ciekawe, zobaczyć, co będzie. Oglądam film powyżej i wiem, ile szczęścia mnie spotyka. Mogę wstawać rano, mogę pracować, tańczyć, podejmować decyzje, zmieniać się. Trwać w środku czasu, a jednocześnie mieć świadomość, że dzieje się. Że ja też się dzieję. To jest niesamowita przygoda, to bycie.

Książka Leszka Szarugi ma tytuł "Zaczyna się". Co się zaczyna? - zapytał prowadzący spotkanie Jerzy Kronhold, poeta, rówieśnik autora.
Każdego dnia zaczyna się wszystko - taka była odpowiedź, a ja, wzruszona, czułam, że taka będzie.

sobota, 6 stycznia 2018

Trzy miesiące czy sto lat?

M.

mogłabym ci tyle powiedzieć. ale
jesteś szczelnie zamknięta.
te wszystkie dalsze ciągi. mówiłaś
że rozpalam burze.
mogłabyś mi tyle powiedzieć. ale
jesteś szczelnie zamknięta.
jesteś
nieskończenie otwartym snem






czwartek, 4 stycznia 2018

You Are so Beautiful

Moja ukochana piosenka.
Najprawdopodobniej najpiękniejsza na świecie :)
Byłam na echu serca - jest zdrowe, a na ekg były drobne zmiany - najprawdopodobniej były związane po prostu ze stresem. Wcześniejsze echa zawsze pokazywały wypadający płatek zastawki mitralnej, podobno ewidentny, a teraz nie ma po tym śladu. Nastąpiło samowyleczenie albo to jednak był zawsze artefakt maszyny; teraz jest lepszy sprzęt - powiedział pan doktor hab nauk medycznych, profesor nadzwyczajny, jak z dumą zapowiedziała go recepcjonistka. Och! - zachwyciłam się empatycznie.

Tak czy owak ciągle zachwycam się, Joe Cockerem na przykład.
Czerwonym światłem na płytkach chodnikowych w deszczu.
Wysuwam łepek ze skorupki, choć podobno jeśli miałabym być ślimakiem, to z tych, co łażą gołe.